8 sierpnia obchodzimy Wielki Dzień Pszczół – święto, które ma zwrócić uwagę na ogromne znaczenie tych owadów dla równowagi przyrody i produkcji żywności. Choć często kojarzone głównie z miodem, pszczoły i inne zapylacze, takie jak trzmiele, motyle czy chrząszcze, odpowiadają za zapylanie około 70% gatunków roślin uprawnych na świecie. To dzięki nim mamy owoce, warzywa, orzechy i rośliny pastewne, a także dziką roślinność, która produkuje tlen.
Kryzys pszczół – realne zagrożenie
Niestety, populacje pszczół dramatycznie spadają. Już od około dwóch dekad naukowcy obserwują niepokojące trendy, a w ostatnich dziesięciu latach straty w rodzinach pszczelich stały się na tyle poważne, że mówi się o kryzysie. Główne przyczyny to choroby, pasożyty, ale przede wszystkim działalność człowieka – pestycydy i insektycydy, które uszkadzają układ nerwowy owadów. Do tego dochodzi monokulturowe rolnictwo, zmiany klimatyczne i utrata bioróżnorodności, które pozbawiają zapylacze pożywienia i miejsc do gniazdowania.
Co możemy zrobić?
Wiele osób uważa, że mieszkańcy miast mają niewielki wpływ na los pszczół, ale to mit. Nawet w miejskiej przestrzeni możemy pomóc zapylaczom. Wystarczy założyć na balkonie lub w ogrodzie rośliny miododajne, takie jak lawenda, szałwia czy koniczyna. Można też stworzyć domki dla owadów lub poidełko – wystarczy spodek z kamieniami, aby owady mogły bezpiecznie napić się wody. Każdy taki gest wspiera bioróżnorodność i pomaga utrzymać równowagę w przyrodzie.
Wielki Dzień Pszczół to doskonała okazja, aby zastanowić się nad naszym wpływem na środowisko i podjąć choćby drobne działania na rzecz ochrony tych niezwykłych stworzeń. Jak podkreślają eksperci, ochrona zapylaczy to inwestycja w naszą przyszłość – bez nich nasze talerze byłyby znacznie uboższe.
Źródło: Miasto Turek (fb)
Fot. m.facebook.com