Dyskusja wokół planowanej budowy centrum przesiadkowego w Turku nabiera tempa. Głos w sprawie zabrała Joanna Misiak-Kędziora, Zastępca Burmistrza Turku, która w swoim oświadczeniu odniosła się do wątpliwości zgłoszonych przez Dariusza Młynarczyka. Jej zdaniem część obaw wynika z nieporozumienia dotyczącego samej procedury przetargowej.
Termin 17 dni a formuła „zaprojektuj i wybuduj”
Kluczowym punktem sporu jest krótki, bo zaledwie 17-dniowy termin na składanie ofert. Jak wyjaśnia wiceburmistrz, nie oznacza on, że wykonawca ma w tym czasie zaprojektować dworzec od podstaw. Postępowanie prowadzone jest w formule „zaprojektuj i wybuduj”, w której firmy przygotowują wyłącznie ofertę, a nie pełną dokumentację projektową.
Według przedstawicielki miasta, to sama firma budowlana decyduje, czy jest w stanie w takim czasie przygotować ofertę i skalkulować cenę. Zamawiający, czyli Miasto Turek, ustala datę składania ofert, biorąc pod uwagę złożoność inwestycji, ale z poszanowaniem minimalnych terminów wynikających z Prawa zamówień publicznych. Jak podkreślono, wyznaczony termin jest nawet o 3 dni dłuższy od ustawowego minimum.
Spór o dofinansowanie i kompetencje
W oświadczeniu pojawia się również wątek polityczny. Wiceburmistrz przypomina, że lider Koalicji Obywatelskiej publicznie wątpił w uzyskanie dofinansowania na budowę dworca – a środki ostatecznie zostały przyznane. Zdaniem Joanny Misiak-Kędziora, Dariusz Młynarczyk nie odniósł się do tego faktu, a obecnie próbuje podważać samą inwestycję, mimo że nie jest specjalistą w dziedzinie budownictwa.
Inwestycjami zajmują się projektanci, inspektorzy, kierownicy budowy i wykonawcy posiadający odpowiednie uprawnienia oraz doświadczenie, a nie lokalni politycy – czytamy w oświadczeniu.
Inwestycja wciąż na etapie przetargu
Wiceburmistrz zwraca uwagę, że centrum przesiadkowe to istotne przedsięwzięcie dla Turku i całego powiatu tureckiego. Przetarg wciąż trwa, nie wybrano jeszcze wykonawcy, a prace budowlane nie zostały rozpoczęte. Dlatego – jak argumentuje – nie ma obecnie podstaw, by przesądzać o ostatecznym kształcie inwestycji za rok czy dwa lata.
Centrum przesiadkowe ma usprawnić komunikację publiczną w regionie i ułatwić mieszkańcom przesiadki między różnymi środkami transportu. Podobne rozwiązania w innych miastach w Polsce przyczyniają się do zmniejszenia ruchu samochodowego w centrach i poprawy dostępności transportu zbiorowego.
Źródło: Miasto Turek (fb)
Fot. m.facebook.com

